Schodzimy do podziemia, czyli wielka 50% wyprzedaż

Chciałam napisać, że zamykamy Rupieciarnię, żeby było bardziej dramatycznie, ale to oczywiście nieprawda. Nie wiem w ogóle, czy byłabym w stanie kiedykolwiek totalnie zamknąć, bo Rupieciarnia jest jak moje 4 dziecko. Tyle, że nie z Mężem, a z Agnieszką:) Od wielu miesięcy mielimy już w sobie z Agą ten temat- co chcemy robić, co nas[…]

S jak scrapbooking, czyli dzisiaj w Rupieciarni

Dzisiejszy dzień w Rupieciarni był absolutnie szalony, a sponsorem głównym, niczym w ulicy Sezamkowej, była litera „S” jak scrapbooking. Przyszłam koło 12.00, wyszłam o 18.00, a w tym czasie udało mi się siąść do zakontraktowanych zamówień może na 20 minut. I to w porywach. Z samego rana „miałam telefon” od kuriera, że przyjechał, ale ponieważ[…]