I sezon 2017 na artystyczne urodziny także uważam za otwarty ;)

Tak się złożyło, że w ciągu dwóch dni umówiłam pięć, co ja piszę! sześć terminów na urodziny artystyczne 😉 Dziewczynki siedmio-, ośmio-, dziesięcio- a nawet jedenastoletnie chcą z koleżankami i kolegami świętować rocznice swoich narodzin właśnie w Rupieciarni. Bo ktoś polecił, bo dwa lata wcześniej już się w naszej pracowni było, bo to tradycja od trzech lat[…]

Warsztaty dla dzieci w Rupieciarni

Czy pamiętacie małego słodziaka – Amelkę, która bywa w naszej pracowni od czasu do czasu? Tu pamiętna wizyta sprzed roku: Na ławeczce w Rupieciarni Tym razem Amelka przyszła na warsztaty artystyczne trochę pomalować, trochę powycinać – jak się okazało, zadebiutowała w tej dziedzinie! – trochę pokleić, trochę posuszyć suszarką – wszystkie Maluchy to uwielbiają! – no i[…]

Spotkania

Są takie spotkania, które wywierają na nas duży wpływ. O których myślimy jeszcze jakiś czas po ich zakończeniu, być może nawet długi czas. I opowiadamy o nich innym osobom. Nie wszystkim, ale tym, którzy są dla nas ważni. Spotkania, które wywołują jakieś emocje, myśli, zastanowienia. Takie które nas do czegoś popychają lub doprowdzają lub takie[…]

Tildowy marzec zakończony;) część 1

Dziś na podsumowanie miesiąca to i owo z naszej działalności;) Siedzę przy komputerze domowym, więc teraz tylko część fotoreklacji – pozostałe zdjęcia w Rupieciarni…  Puszki, notesy… (zdjęcia dzięki uprzejmości Kasi – dziękujemy) A na gorąco z ostatniej soboty kilka fotografii –  z warsztatów rodzinnych (dzięki uprzejmości Małgosi – dziękujemy). Pięć Mam przybyło do nas ze[…]

Pokochaj siebie

Udało mi się ostatnio coś zrobić dla siebie. W nieustającej gonitwie dnia codziennego. Już od 6 rano trwa wyścig z czasem – żeby się nie spóźnić. Tu i tam. Popracować, a potem w biegu jak najszybciej do domu, gdzie wszystko jest super pilne, natychmiast do załatwienia. A potem jeszcze zajęcia dodatkowe;) Rytuały wieczorne… Brakuje czasu tylko dla[…]

Spotkania

Wierzycie w czary? Albo w miłość od pierwszego wejrzenia? Albo w to, że po zjedzeniu świeżego ananasa język piecze mnie tak, że staram się nim w ogóle nie ruszać, żeby nie szczypał? Czasem zdarza mi się w Rupieciarni jedno, drugie i trzecie (w sensie z tym ananasem). Miłość od pierwszego wejrzenia: wczoraj człapałam do Rupieciarni[…]

Skąd się biorą tacy Panowie?

W piątek przyszedł do nas Pan. Nie młody już, ale i nie stary. Taki średni. Elegancki. Szczególny Pan o głosie, który Kasia podsumowała krótko: „mógłby mi czytać książkę telefoniczną na dobranoc”. I ten szczególny Pan (pan A.), przyszedł z zadaniem specjalnym jak to określił. Przyniósł gruby plik listów, które przez pocztę internetową wymieniali z jego[…]