wena przychodzi późno…
Leżę. Wirus, bakteria czy inne paskudztwo zaatakowało mój układ odpornościowy. Leżę i myślę… miałam coś jeszcze zrobić! Ale co to było? Jest, wiem, miałam Wam jeszcze napisać, że wystąpiła dzisiaj niesamowita interakcja między mną a moim łóżkiem. Zdaje się, że ono nie chce wypuścić mnie ze swych objęć. Ledwo uderzam w klawiaturę, 39 stopni sprawia, że oczy mi się szklą i kompletnie nie chcą ze mną współpracować. Do rzeczy. Niestety w związku z tym, że jakieś diabelstwo we mnie siedzi i nie chce sobie pójść Rupieciarnia będzie jutro – sobota 25 lutego – zamknięta. Zapowiadane warsztaty odbędą się w innym terminie. Całe szczęście udało mi się dotrzeć do wszystkich uczestniczek i zmienić termin.
Za zaistniałe utrudnienia najmocniej przepraszam.

Ojej, wspolczuje! Ale zarazem ciesze sie, ze moze zalapie sie na ten inny termin…?