Chłopacka skrzynia na chrzest

Nie mam syna i może nigdy nie będę miała. Nie będę więc miała z kim grać w baseball, nawet gdyby kiedyś mi na tym zależało.

Uczyć jeździć na rowerze też mogę tylko moje córki. Chociaż tyle mojego, że rowery, które zazwyczaj im kupujemy, są używane i to zazwyczaj przez chłopaków- są na nich spajdermeny i krokodyle.

Nie pobawię się żołnierzykami, które pamiętam z dzieciństwa w rękach mojego brata. Nie nauczę sikać na stojąco. Może to dobrze- w sumie sama tego nie umiem.

Nie wiem więc, czy byłabym dobrą mamą dla małego chłopca, skoro niczego pożytecznego nie mogłabym go nauczyć.

Wiem tylko jedno- że miłość do klimatów marynarskich, granatowego koloru, lin, pasów i chmur na niebie przekazałabym mu w genach. Pewnie więc dostałby ode mnie takie pudełko w prezencie na swoje skarby. 

Poprosiłabym wtedy moją niezastąpioną Agnieszkę o zrobienie drugi raz tego samego- pięknej skrzyni z motywem chmur i samolotów.  Koniecznie w pasy. Tylko zmieniłabym imię- bo mój syn miałby nie Staśko, tylko Jerzy. I byłaby taka skrzynia Jerzyka, gdzieś, kiedyś, może….

A teraz jest skrzynia Stasia, którą dostał w prezencie na chrzest od kochanej cioci Ani i wujka Piotrka. Voila!

Synów może i nie mam, ale mam w domu trzy urocze hostessy:)

One thought on “Chłopacka skrzynia na chrzest

  • Etam, etam, baseball jest też dla dziewczyn! Podobnie jak marynarskie granaty, biele i czerwienie, ale to nawet widać na zdjęciach po strojach hostess 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *